Z życia mamy w wielkim mieście

Rozmyślania, dylematy na temat macierzyństwa i innych zjawisk w dobie kryzysu wszelakiego

Wpis

wtorek, 18 grudnia 2012

święta

Ponieważ jest zima, spacery krótsze, a katar nadal nas gnębi i trzyma w zaciszu domowym, postanowiłam troszkę zboczyć z tematu i podzielić się przemyśleniami nad zbliżającymi się świętami. Im bliżej Wigilii, tym więcej wokół mnie uśmiechniętych twarzy, Mikołajów (w moim przypadku głównie z pism i TV), kiczowatych ozdób (na sąsiednich balkonach). A ja wcale się nie cieszę, że już wkrótce zabłyśnie pierwsza gwiazdka. Bo święta mnie stresują. Najchętniej siedziałabym w domu skulona w kocu. Ale nie mogę. Bo teściowie liczą na mnie. Bo rodzice chcą abym była przy nich. A ja nie mam na to ochoty i siły. U teściowej czeka mnie niedobre jedzenie, paplanie o niczym, TV włączone przez prawie całą dobę, no i rady typu: dajcie małemu zupkę z makaronem, ma już 6 miesięcy i powinien jeść takie rzeczy, jak x czy y był w jego wieku jadł już gołąbki. Ma katarek? Posmarujcie kamforą, dajcie malinek. Lekarz powiedział nie? Jak to?! Za moich czasów..

Z kolei w mojej rodzinie jest strasznie drętwo (tak zwana rodzina inteligencka). Wszystko musi być idealne. Gotowanie trwa trzy dni non stop. Poza mamą i ciotką angażuje się zwykle tylko ja, bo reszcie rodziny zawsze coś "wypada". Podczas kolacji wigilijnej padam więc z nóg. No i muszę wysłuchiwać ciągle tych samych historii o dworkach, które nam zabrano, o tym że Niemcy i Rosjanie są ble. Nie wspomnę już o lansie mojego kuzynostwa.

Media wmawiają nam, że święta to czas radosny, piękny, że  powinniśmy  być szczęśliwi i uśmiechnięci. Ale ja nie jestem. Czytałam gdzieś, że nie tylko ja. Niektórzy specjalnie chodzą bez szalika na mrozie, żeby się rozchorować. Aż tak nie chcą się spotkać z rodziną i brać udziału w tej szopce. Oglądając dzisiejsze DD TVN, gdzie wszyscy z uśmiechem opowiadają o choince, pięknych prezentach, wspaniałych imprezach firmowych (byłam na takowych, nie wyglądają tak, jak je opisali goście) mam wrażenie, że jestem z innej planety. Nie potrafię nagle zapomnieć o rzeczach, które mnie bolą i o tym ile razy w tym roku bliscy mnie zawiedli. Dyskutowałam na ten temat wczoraj z mężem, zastanawialiśmy się ilu z naszych znajomych czuje to co my. Doszliśmy do wniosku, że wielu z nich także chciałoby uciec, ale nie ma odwagi. Bo nie wypada. Bo inni na nas liczą. Mam nadzieje, że my kiedyś spakujemy się i uciekniemy. Spędzimy święta tylko we trójkę. Robiąc to na co mamy ochotę.

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
franciszkadab
Czas publikacji:
wtorek, 18 grudnia 2012 10:18

Polecane wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

  • ja-zolza napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/18 11:16:22:

    Ja niesamowicie cieszę się zawsze na Święta. I trochę mi smutno, że nie spotkam w tym roku mojej rodziny. Spędzimy pierwsze Święta tylko we trójkę. Na pewno będzie cudownie, tylko inaczej...

    A co do Twoich rozterek... Ja bym się postarała, żeby mi "coś wypadło". Nie cierpię robić nic na siłę czy na pokaz. I nauczyłam się zdrowego egoizmu - jeśli czyjaś obecność sprawia mi przykrość, staram się z tą osobą nie spotykać lub spotykac jak najrzadziej. Jesteście dorośli - może czas wziąć życie w swoje ręce i zrobic to, czego Wy pragniecie, a nie to, co wypada. Swoją drogą, mam alergię na to wyrażenie :p
    Życzę odwagi w dążeniu do realizacji własnych pragnień i wesołych, mimo wszystko, Świąt :)
    Pozdrawiam! :)

  • franciszkadab napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/18 15:03:28:

    Wiem, że powinnam się postawić i wreszcie zrobić to, na co ja mam ochotę. Ale to jest trudne. Każdy czegoś ode mnie oczekuje, a ja nie chcę sprawić nikomu zawodu. Koniec końców sama jestem sfrustrowana i wściekła. Małymi krokami uczę się asertywności i mam nadzieję, że w końcu dopnę swego. Dziękuję za dodanie mi odwagi:)

    Mam nadzieję, że święta spędzone z dala od rodziny będą mimo wszystko radosne i niezapomniane. Wesołych Świąt:)

  • ja-zolza napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/19 11:03:36:

    Wiem, że to jest trudne - sama przez to przechodziłam ;) Ale mogę powiedzieć z całą pewnością, że nie jest to niemożliwe :) Powodzenia! I dziękuję :)

  • kropka306 napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/19 15:24:42:

    Oj, znam to doskonale, też denerwuję się na samą myśl o Wigilii u teściów, też nie wyłączają telewizora, musi buczeć non stop. Również dostaję tysiące rad, od teściowej, a szczególnie jej mamusi, bo ta jeszcze mądrzejsza. Więcej nerów niż przyjemności... Kilka lat temu wyjechaliśmy z mężem (jeszcze niemężem) do Niemiec, tam w ogóle inne podejście do sprawy było i strasznie nam się podobało.

  • franciszkadab napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/22 15:28:36:

    Miło, że nie tylko ja tak mam;) Wesołych Świąt i aby teściowie byli w tym roku spokojni..

  • ja-zolza napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/22 22:06:27:

    :)) Mam podobnie, jak Kropka - z mamusią teściowej ;) Ale zaczęłam warczeć, aż się pokłóciłyśmy - nawrzeszczałam na nią, mówiąc, że najlepiej wiem, jak wychować własne dziecko, dbam o nie najlepiej, jak potrafię i nie życzę sobie słuchać, że je zaniedbuję... bla bla bla :p Nie sądziłam, że to podziała, po prostu miałam dosyć. Bo za każdym razem miała coś do powiedzenia, a na moje warczenie obrażała się na krótko i tyle. Po ostatniej kłótni jednak bardziej uważa na to, co mówi ;)

Dodaj komentarz